image/svg+xml

Odchodzę, bo Kościół tak chciał

Kochani,

nie umiem Wam powiedzieć jak bardzo Was kocham, nie rycząc przy tym tak histerycznie, jak Ty synku ryczałeś, gdy rosły Ci zęby. Przez kilka tygodni okno życia wydawało nam się humanitarnym pomysłem na Ciebie. Gdy już pakowaliśmy Twoje rzeczy i snuliśmy śmiałe plany wzięcia prysznica, który trwałby dłużej niż dwie minuty, Ty przestawałeś wyć i uśmiechałeś się do nas. Ten Twój uśmiech rozkładał nas na łopatki. Wprawdzie rok później, przeglądając Twoje zdjęcia, uznaliśmy jednogłośnie, że wyglądałeś jak Ryszard Kalisz, wtedy wydawałeś nam się taki piękny. Dziś jesteś już 6-letnim kawalerem, który dzielnie znosi trudy bycia starszym bratem dla swojej uroczej siostry.

Kochany mężu, nasza córka tak bardzo przypomina mi Ciebie, że ilekroć patrzę, z jakim uporem próbuje jeździć na rowerze, jak cierpliwie składa budowle z klocków, to wierzyć mi się nie chcę, że mała dziewczynka może być tak podobna do całkiem dużego mężczyzny, który nie tak dawno nie wyobrażał sobie, że będzie ojcem, a dziś jest najlepszym.

Od wielu lat niezmiennie kocham Cię, ale gdy widzę Ciebie z naszymi dziećmi, gdy patrzę, jak się z nimi bawisz, jak odpowiadasz na ich coraz trudniejsze pytania, jak starasz się dać im to wszystko, czego sam nigdy nie miałeś, wiem, że dostałam od losu więcej niż mogłabym sobie wymarzyć.

Niestety, moje życie dobiega końca. Odchodzę, bo pod sercem mam Waszego brata, którego wydanie na świat, spowoduje, że umrę. Lekarze nie mają wątpliwości, a ja nie mam wyboru, bo o naszym losie zadecydował Kościół. Módlcie się o to, żeby Bóg nie miał z tym wszystkim nic wspólnego.

Wasza mama i żona

 


Podobało Ci się? Podaj dalej


Dołącz do mnie

Jeśli jeszcze mnie nie lubisz i nie obserwujesz, zrób to teraz. Każdy like to dla mnie wielka radocha:-)